„Skoczów, 12. U. Panie Jurku!
Fiszę do Pana nie z miłości, jak by się mogło wydawać, a z czystego wewnętrznego przekonania. Chciałabym Panu pomóc i wydaje mi się, że jest to możliwe. Może dzięki mojemu listowi zastanowi się Pan nad swoim negatywnym postępowaniem. Kie mam zamiaru wygłaszać Panu okolicznościowych formułek, jest to niepotrzebne. Chcę napisać co czuje szesnastoletnia dziewczyna mieszcząca się w granicach Pańskich ofiar. Mam 16 lat, ciemnoblond, kręcone Włosy, zielone oczy. Trzydziestominutowy program telewizyjny „J. J. Kalibabka — znawca miłości" wywarł na mnie nieopisane wrażenie. W pierwszej chwili był to szok, przerażenie, a jednocześnie podziw. Tak, podziw dla Pana. Ze lak umiejętnie i do tego stopnia potrafił Pan wykorzystać naiwność małych idiotek. Jestem dziewczyną, ale nie zawsze staję po stronie płci pięknej. Do pewnego momentu czułam, że rozumiem cel takiego Pana postępowania. Nauczył Pan smarkule moresu, bo nie powinny pchać się do samochodu z obcym mężczyzną. Rozumiem też partie „porno", bo były dowodem czystej, pardon, czystej formalności.. Musiał się Pan przecież jakoś zabezpieczyć przed interwencją mamusi i tatusiów poszkodowanvch. Ale ienego nie jestem w stanie zrozumieć. Po jaką cholerę łamał Pan życie czternastoletniej“(3)
Randki internetowe |Latarki |Psychoterapia Szczecin