„Sam trzymał się dzielnie. W duchu sposobił się na ów dzień, w którym powrócą mu znów siły i chęć malowania. Jego biedni towarzysze wegetowali w bezczynności myśląc wyłącznie o trzech posiłkach dziennie. Obawiając się, że i on popadnie w tę samą próżniaczą żarłoczność, wstrzymywał się od jedzenia zepsutej, cuchnącej strawy, ograniczając się do czarnego chleba i zupy. Theo przysłał mu jednotomowe wydanie dzieł Szekspira. Czytał Ryszarda II, Henryka IV i Henryka V, przenosząc się myślą w inne czasy i miejsca.
Walczył dzielnie, aby serce nie nasiąkło mu smutkiem jak gąbka wodą.
Theo był obecnie żonaty, on i jego żona Joanna często .pisali do Vincenta. Theo był wątłego zdrowia i Vincent martwił się o niego bardziej niż o siebie. Prosił Joannę w listach, aby dawała bratu dobre i pożywne potrawy holenderskie po dziesięciu latach stołowania się w restauracjach.
Vincent wiedział, że praca prędzej niż wszystko inne mogłaby go rozerwać i usunąć brzemię złych myśli; całą mocą rzucić się w pracę byłoby dla niego ocaleniem. Chorzy jego oddziału nie posiadali nic, co by ich mogło uchronić przed duchowym rozkładem. On jednak miał swoje malarstwo; ono umożliwi mu opuszczenie pewnego dnia zakładu zdrowo i szczęśliwie.“(8)
Lodówka turystyczna |Bwin |materac lateksowy