słupki |skup złomu |władysławowo
drogo.wydarzeniadlanas.info

„Dopiero w wiele dni później z relacji pułkownika PrugaraKetlinga dowiedziałem się, że trzecie jednoczesne uderzenie czołgów wymierzone zostało w stanowiska naszej artylerii w rejonie koty 324, że Niemcy zostali tutaj przepędzeni ogniem na wprost, przy czym zostawili na placu parę rozbitych maszyn.
Burzliwy epizod bojowy, który rozegrał się właśnie przed mymi oczami, nie trwał nawet dwudziestu minut. Strzelanina, jeszcze przed chwilą tak gwałtowna, nagle ucichła. Jedynie pobliskie „wzgórze czołgów" w dalszym ciągu uparcie siało pociskami ze swych gniazd ogniowych.
Wydałem rozkaz zniszczenia zdobytych czołgów. Niebawem słupy dymu z palących się zbiorników benzyny wzbiły się pionowo ku górze w spokojnym, nieruchomym powietrzu. Pozostały przy życiu personel załóg trafił do niewoli. Byli to młodziutcy chłopcy, którzy naiwnie i z nie ukrywanym przerażeniem pytali nas, czy prawdą jest, że będziemy im wykluwać oczy. Nic dziwnego, że w niektórych wypadkach stawiali oni zaciekły opór. Chorąży nie znanego mi nazwiska, wykonując rozkaz zniszczenia zdobytych maszyn, podszedł do czołgu i wezwał ostro w języku niemieckim załogę do wyjścia. W odpowiedzi otworzyła się nagle klapa wyjściowa i oficer, zdaje się dowódca kompanii, oddał z błyskawiczną szybkością strzał z pistoletu, raniąc chorążego, ten zaś zareagował momentalnie i położył Niemca trupem na miejscu. Dzielny chorąży, któremu kula przeszyła obie piersi, na szczęście nie naruszając klatki piersiowej, potraktował cały epizod z żołnierskim humorem i po obandażowaniu rany pełnił dalej służbę dowódcy plutonu.“(1)


Sok Noni |maszyny ogrodnicze |Kartki Świąteczne